Moja koleżanka powiedziała: odnoszę wrażenie, że posty na blogu piszesz tylko wtedy, gdy spędzasz noce samotnie.
Teza ta, owszem, jest prawdziwa. Ale nie chodzi o to, że podczas niesamotnej nocy nie mam czasu. Podczas niesamotnej nocy nie mam możliwości koncentracji!
A tak, w zaciszu mieszkania własnego, bez żadnych odciągających uwagę cudownych osób o imieniu na ten dajmy na to przykład Krystian lub Aneta, mogę sę napisać, co żywo mi wibracja umysłu pod place przyniesie.
Byłam na służbowym bankiecie, gdzie było mnóstwo wykwintnego jedzenia i wykwintnego picia. Wykwintnie się najadłam i napiłam, wróciłam do samotnego domu, w którym mam pierwszą od wielu tygodni możliwość pobycia posamemu ze swymi myślami. W związku z wypiciem niezliczonej ilości wykwintnych trunków na służbowej kolacji, jestem głęboko przeświadczona o tem, że kocham bardzo moją Anetę, mojego Krystianka, mojego Kacperka, Anię, Martynę, Grażynę i wielu innych, że wręcz jestem przepełniona miłością do całego świata! Zamiaruję teraz oglądać film onlajn, bo będąc samotną od co najmniej dziesięciu minut, już mam potrzebę ogłuszenia tego wymagającego odpowiedzialności face to face z samą sobą. Czas na seks w wielkim mieście, a literaturę utworzę już bardzo wkrótce. O Ani Starzyczny napiszę, mojej najlepszej przyjaciółce z filologii angielskiej z rosyjską, o rocznicach śmierci, których przeżywanie stało się moim udziałem, oraz o robieniu polędwiczek wieprzowych. a teraz - dobrej nocy wszystkim!
PS> wchodząc po schodach do mojego przesłodkiego, przecudownego i przeinteligentnego bratanka zwichnęłam se kolano. Wyrazy współczucia przyjmuję do poniedziałku, bo bardzo cierpię, ale we wtorek zapewne całkiem mi przejdzie.
niedziela, 25 stycznia 2015
czwartek, 8 stycznia 2015
Napisz książkę
A witam Państwa serdecznie wprost z piernatów rodzimych, opatulona po szyję w ciepłe piżamy, kołdry, koce oraz termofor i silniczkomotorkocośtam mego komputera, który na pewno źle, że przetrzymuję na kolanach.
Już właściwie spać szłam, ale patrzę, o, internet, to co mi tam, poużywam se jeszcze trochę.
A co ma robić człowiek bez telewizora, spędzający samotnie trzecią pod rząd noc tego roku? <oburzka>.
Co to ja chciałam.aaa. bo mi tak znajomi, ci bliżsi od dalszych, mówią: e, e, e, Krytstyna, weź książke napisz. Elżbieta z Opola też mnie dzisiaj przekonywała: napisz książkę, to co tam napisałaś to opowiadanie o dżakuzi w Raciborzu czytałam i podobało mi się! I nawet zapamiętałam, że to dżakuzi było! Nawet się w nim kąpałam, to se potrafiłam to wszystko wyobrazić!
Z góry zaznaczam, że nie wnikam w jakich dżakuzjach kąpie się moja Elżbieta, dumnam jestem jednak przeogromnie, że jej bujna wyobraźnia pozwoliła jej osadzić alabstrowe ciałko w moim wyimaginowanym poniekąd dżakuzi i poczuć na własnej skórze napięcie opisanych w mym opowiadaniu scen!
Przecież żeby napisać książkę, to trzeba mieć coś do powiedzenia. Państwo czytając tego bloga, już mogą sobie się domyślić, że z mojego zasobu rzeczy do powiedzenia wystarczyłoby jedynie na słowo wstępne. i to od wydawcy.
No bo o czym ja mam napisać książkę?
O tym, że mię bratanek własny pięciomiesięczny w nos dziś ugryzł dwoma maleńciucieńcimi ząbunieniami?? <och lof lof lof!>
Czy o tym, że tata chce, żebym mu wagę przywiozła, bo się będzie codziennie ważył!
Czy o tym, że postanowiłam wszelkie przeciwności losu uśmiechem i potęgą miłości zwyciężać, bo na argument, że jestem z telewizji, policja jest obojętna?
jak państwo widzą, za wiele tutaj możliwości intelektualno-twórczych w sobie nie odnajduję.
może faktycznie jeszcze jakoś tak poszukam wokół tematów urządzeń sanitarnych czy instalacji hydrotechnicznych.
Już szanowna ministra Omilanowska od kultury na mnie się poznała, i stypendium na twórczość pisaną nie przyznała, ta małpa jedna.
porzucam wszelką nadzieję, niech jakoćkolwiek się dzieje, od dziś piszę tylko listy zakupów, spisuję stany liczników, wypełniam PIT-y, niech szczeznie minister zgnity.
Dobrze mi idą rymy częstochowskie, może w tym kierunku, o rany boskie.
a święty anioł mój milczący Babcia Stefcia jeszcze się doczeka swej pamiątki literackiej. Ale to nie będzie książka. To będzie hołd.
Już właściwie spać szłam, ale patrzę, o, internet, to co mi tam, poużywam se jeszcze trochę.
A co ma robić człowiek bez telewizora, spędzający samotnie trzecią pod rząd noc tego roku? <oburzka>.
Co to ja chciałam.aaa. bo mi tak znajomi, ci bliżsi od dalszych, mówią: e, e, e, Krytstyna, weź książke napisz. Elżbieta z Opola też mnie dzisiaj przekonywała: napisz książkę, to co tam napisałaś to opowiadanie o dżakuzi w Raciborzu czytałam i podobało mi się! I nawet zapamiętałam, że to dżakuzi było! Nawet się w nim kąpałam, to se potrafiłam to wszystko wyobrazić!
Z góry zaznaczam, że nie wnikam w jakich dżakuzjach kąpie się moja Elżbieta, dumnam jestem jednak przeogromnie, że jej bujna wyobraźnia pozwoliła jej osadzić alabstrowe ciałko w moim wyimaginowanym poniekąd dżakuzi i poczuć na własnej skórze napięcie opisanych w mym opowiadaniu scen!
Przecież żeby napisać książkę, to trzeba mieć coś do powiedzenia. Państwo czytając tego bloga, już mogą sobie się domyślić, że z mojego zasobu rzeczy do powiedzenia wystarczyłoby jedynie na słowo wstępne. i to od wydawcy.
No bo o czym ja mam napisać książkę?
O tym, że mię bratanek własny pięciomiesięczny w nos dziś ugryzł dwoma maleńciucieńcimi ząbunieniami?? <och lof lof lof!>
Czy o tym, że tata chce, żebym mu wagę przywiozła, bo się będzie codziennie ważył!
Czy o tym, że postanowiłam wszelkie przeciwności losu uśmiechem i potęgą miłości zwyciężać, bo na argument, że jestem z telewizji, policja jest obojętna?
jak państwo widzą, za wiele tutaj możliwości intelektualno-twórczych w sobie nie odnajduję.
może faktycznie jeszcze jakoś tak poszukam wokół tematów urządzeń sanitarnych czy instalacji hydrotechnicznych.
Już szanowna ministra Omilanowska od kultury na mnie się poznała, i stypendium na twórczość pisaną nie przyznała, ta małpa jedna.
porzucam wszelką nadzieję, niech jakoćkolwiek się dzieje, od dziś piszę tylko listy zakupów, spisuję stany liczników, wypełniam PIT-y, niech szczeznie minister zgnity.
Dobrze mi idą rymy częstochowskie, może w tym kierunku, o rany boskie.
a święty anioł mój milczący Babcia Stefcia jeszcze się doczeka swej pamiątki literackiej. Ale to nie będzie książka. To będzie hołd.
środa, 7 stycznia 2015
Dla Anety Jadzyn mój dla ciebie
Cześ Aneta.
Piszę do ciebie ten post, bo kazałaś mi się nie pogrążać w otchłani samotności, w której siedzę od co najmniej godziny, tylko się czymś zająć, pisaniem na przykład posta na blogu mój dla ciebie.
Siedzę i piszę, i mam nadzieję, że przeczytasz to tylko Ty [[[[---->T<-----]]], bo choć swą erudycją... yyy, znaczy.. kurtuazją... znaczy się.. megafonem... abo... megalomanią... nie, kuwa
czekaj
ELOKWENCJĄ!!
O
chociaż swą elokwencją post niniejszy przewyższa listy Janka Trzeciego Sobieskiego, to, Marysieńko moja droga, to treściowo więcej dzieje się w sławetnym zdaniu "siedzimy. nic się nie dzieje" aniżeli w tym posto-wpiso-epistoczymśtam.
No co u mnie no. Skajp mi się zaktulizował. ZaktuAlizował. Licznik gazu się kręci, abym przypadkiem nie była za bogata. Kaloryfer ciepły. Nadal nie zostałam sławna, bogata, piękna, inteligentna, zmysłowa, szczupła, rozchwytywana, ciężarna, zamężna ani nawet najedzona.
stan głodu na nic się zdaje, bo w beznadziejnym przypadku życiowym, jaki reprezentuję swoją cudną osobą, powiedzenie "artysta głodny, to artysta płodny" nie tenteguje się. w moim przypadku tenteguje się powiedzenie "artysta głodny, to artysta głodny". tautologizuje się, znaczy. abo patologizuje, o. zara będę konczyć, bo będzie dzwonić do mnie na skajpie (zaktualizowanym) koleżanka z Warszawy, z ministerstwa. pizzę wczoraj robiła chcę poznać przepis.
O już dzwoni. dobra, to ja naciskam, tę zieloną słuchaweczkie, łączę sie skajpem z Warszawą, a z Tobą [[[---->T<-----]]] łączę się w tęsknocie, łączę też pozdrowienia dla Hudego i Obejmy, wyrazy szacunku dla Waszej Trójczyny i liczę na to, że z Was wszystkich za mąż wyjdę pierwsza, bo złapałam bukiet na weselu brata. MŁODSZEGO.
lofciam
kofciam
srofciam
gadam zatem spadam
:*
Piszę do ciebie ten post, bo kazałaś mi się nie pogrążać w otchłani samotności, w której siedzę od co najmniej godziny, tylko się czymś zająć, pisaniem na przykład posta na blogu mój dla ciebie.
Siedzę i piszę, i mam nadzieję, że przeczytasz to tylko Ty [[[[---->T<-----]]], bo choć swą erudycją... yyy, znaczy.. kurtuazją... znaczy się.. megafonem... abo... megalomanią... nie, kuwa
czekaj
ELOKWENCJĄ!!
O
chociaż swą elokwencją post niniejszy przewyższa listy Janka Trzeciego Sobieskiego, to, Marysieńko moja droga, to treściowo więcej dzieje się w sławetnym zdaniu "siedzimy. nic się nie dzieje" aniżeli w tym posto-wpiso-epistoczymśtam.
No co u mnie no. Skajp mi się zaktulizował. ZaktuAlizował. Licznik gazu się kręci, abym przypadkiem nie była za bogata. Kaloryfer ciepły. Nadal nie zostałam sławna, bogata, piękna, inteligentna, zmysłowa, szczupła, rozchwytywana, ciężarna, zamężna ani nawet najedzona.
stan głodu na nic się zdaje, bo w beznadziejnym przypadku życiowym, jaki reprezentuję swoją cudną osobą, powiedzenie "artysta głodny, to artysta płodny" nie tenteguje się. w moim przypadku tenteguje się powiedzenie "artysta głodny, to artysta głodny". tautologizuje się, znaczy. abo patologizuje, o. zara będę konczyć, bo będzie dzwonić do mnie na skajpie (zaktualizowanym) koleżanka z Warszawy, z ministerstwa. pizzę wczoraj robiła chcę poznać przepis.
O już dzwoni. dobra, to ja naciskam, tę zieloną słuchaweczkie, łączę sie skajpem z Warszawą, a z Tobą [[[---->T<-----]]] łączę się w tęsknocie, łączę też pozdrowienia dla Hudego i Obejmy, wyrazy szacunku dla Waszej Trójczyny i liczę na to, że z Was wszystkich za mąż wyjdę pierwsza, bo złapałam bukiet na weselu brata. MŁODSZEGO.
lofciam
kofciam
srofciam
gadam zatem spadam
:*
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Kto rano wstaje, ten ma chillout totalny
Dzień dobry... :) jest poniedziałek rano, ja już popracowałam i nieoczekiwanie jestem zrelaksowana... Jak do tego doszło?
W niedzielny wieczór dość późny odwiedzili mnie bardzo mili goście, ku zaskoczeniu memu - na noc. Na bardzo krótką noc, bo o piątej rano jechali w dalszą drogę.Wywiązując się zatem z obowiązków gospodarza, w poniedziałek o 4:30 (czyli dziś) obudziłam się wraz z gośćmi, aby odprawić ich herbatą i kanapkami. o piątej rano goście poszli, a ja zabrałam się za przygotowanie konspektu zajęć z emisji głosu, no bo bez sensu iść spać zaraz po przebudzeniu. Zajęłam się pracą, układałam, planowałam, rozpisywałam ćwiczenia, byłam niezmiernie szczęśliwa podczas tej burzy jednego, ale jakże niebywale efektywnego mózgu! :D
Ponieważ ważnym elementem zajęć z emisji głosu są ćwiczenia relaksacyjne, zaczęłam wertować wirtualnie strony internetu, żeby choć raz znaleźć w nim coś porządnego. i znalazłam. dużo. różnych ćwiczeń relaksacyjnych. wybrałam jeden z tych programów audio i postanowiłam go przetestować na sobie.
I proszę państwa. jest poniedziałek rano. ja sobie leżę z błogim uśmiechem na facjacie. nie żeby tam coś. że jakieś podteksty miał ten program relaksacyjny. Klasyka gatunku. Morza rytmiczny szum jak przypływ odpływ oddech czasu. Kojący głos lektora. komendy: zamknij otwórz napnij rozluźnij poczuj....
co odeszło kiedyś wróci...
I ja wam powiem....
ja to czuję.... jak ja to czuję... :D
aaa... achaa... jeszcze muszę te konspeky tdalej kończyć.... ale może najpierw kawusia... śniadanko... na luzaczku... ostatecznie zostałam ofiarą własnych relaksacyjnych eksperymentów autorstwa niejakiego pana Jacobsona, pobierz za darmo, lub za 27 złotych pełny pakiet w promocji po obniżce z 90 zł.
muszę wstawać powoli bo od tego relaksowania się żadnego mięśnia napiąć nie umiem.
Chyba że może ktoś z Państwa by tu tak wpadł? kompletnie i nieoczekiwanie w poniedziałkowy poranek zrelaksowanej adeptce sztuki blogerskiej świeżą MK Cafe Feelings zaparzył? :D
W niedzielny wieczór dość późny odwiedzili mnie bardzo mili goście, ku zaskoczeniu memu - na noc. Na bardzo krótką noc, bo o piątej rano jechali w dalszą drogę.Wywiązując się zatem z obowiązków gospodarza, w poniedziałek o 4:30 (czyli dziś) obudziłam się wraz z gośćmi, aby odprawić ich herbatą i kanapkami. o piątej rano goście poszli, a ja zabrałam się za przygotowanie konspektu zajęć z emisji głosu, no bo bez sensu iść spać zaraz po przebudzeniu. Zajęłam się pracą, układałam, planowałam, rozpisywałam ćwiczenia, byłam niezmiernie szczęśliwa podczas tej burzy jednego, ale jakże niebywale efektywnego mózgu! :D
Ponieważ ważnym elementem zajęć z emisji głosu są ćwiczenia relaksacyjne, zaczęłam wertować wirtualnie strony internetu, żeby choć raz znaleźć w nim coś porządnego. i znalazłam. dużo. różnych ćwiczeń relaksacyjnych. wybrałam jeden z tych programów audio i postanowiłam go przetestować na sobie.
I proszę państwa. jest poniedziałek rano. ja sobie leżę z błogim uśmiechem na facjacie. nie żeby tam coś. że jakieś podteksty miał ten program relaksacyjny. Klasyka gatunku. Morza rytmiczny szum jak przypływ odpływ oddech czasu. Kojący głos lektora. komendy: zamknij otwórz napnij rozluźnij poczuj....
co odeszło kiedyś wróci...
I ja wam powiem....
ja to czuję.... jak ja to czuję... :D
aaa... achaa... jeszcze muszę te konspeky tdalej kończyć.... ale może najpierw kawusia... śniadanko... na luzaczku... ostatecznie zostałam ofiarą własnych relaksacyjnych eksperymentów autorstwa niejakiego pana Jacobsona, pobierz za darmo, lub za 27 złotych pełny pakiet w promocji po obniżce z 90 zł.
muszę wstawać powoli bo od tego relaksowania się żadnego mięśnia napiąć nie umiem.
Chyba że może ktoś z Państwa by tu tak wpadł? kompletnie i nieoczekiwanie w poniedziałkowy poranek zrelaksowanej adeptce sztuki blogerskiej świeżą MK Cafe Feelings zaparzył? :D
piątek, 21 listopada 2014
Obijając się o nonsens
Jesteśmy teraz my dwie. właściwie trzy. a może i cztery? Ja, to
jedna. Ze ściany spogląda na mnie anioł z bukietem kwiatów, z urodzin
sprzed trzech lat. Ona jest druga, w swojej transcendencji. Trzecia jest
Mela. Pewnie też ją już spotkałeś.
trzecia
Powietrze jest mroźne mimo rozgrzanych kaloryferów, taki urok starej kamienicy. Czwarta jest harmonia, która rodzi się w momencie obcowania nas trzech.
Życie naprawdę toczy się cały czas
Czasem tak trudno przeżyć wszystko pierwsze
uporczywość
nieobecności
bezgłośnie
nie ma takich słów
można już to tylko usłyszeć pomiędzy
'
**********
jak modlitwa
wszystkich dzieci które znam
płynie siła by
coraz mniej
się bać
trzecia
Powietrze jest mroźne mimo rozgrzanych kaloryferów, taki urok starej kamienicy. Czwarta jest harmonia, która rodzi się w momencie obcowania nas trzech.
Życie naprawdę toczy się cały czas
Czasem tak trudno przeżyć wszystko pierwsze
uporczywość
nieobecności
bezgłośnie
nie ma takich słów
można już to tylko usłyszeć pomiędzy
'
**********
jak modlitwa
wszystkich dzieci które znam
płynie siła by
coraz mniej
się bać
środa, 19 listopada 2014
Subiektywny apolityczny protokół z poszukiwania protokołów powyborczych
Będąc młodą dziennikarką, przyszedł był do mnie naczelny z rozkazem sporządzenia notatek prasowych z protokołów powyborczych z kilku gmin powiatu raciborskiego. Od razu poczułam, że spisanie imion i nazwisk w rządeczku z liczbą głosów obok, przerasta moje twórcze kompetencje, ale pomyślałam: w BIP-ie to mam!, za robotę się wzięłam, bo wziąć się trzeba. sprawdziwszy o poranku BIP-y gmin czterech nie będę wymieniać nazwy, okazało się, że rzeczonych protokołów na żadnym z BIP-ów nie ma. Nie tracąc animuszu zadzwoniłam do gminy nr 1, gdzie przeuroczy pan Marcin powiedział, że do trzech godzin to wszystko będzie, bo to już wszystko jest, ale z powodu tamtej awarii, tego jeszcze nie ma.
W gminie nr 2 pan powiedział, że zaraz zapyta, po czym stanąwszy na wysokości zadania, zadzwonił za 5 minut i powiedział, że już jest.
W gminie nr 3 pani rzecznik prasowy powiedziała, że ona sama wszystko przygotuje, jednakowoż czeka na informacje na BIP-ie, których jeszcze nie ma, bo awarie opóźnienia, ktoś coś przywiózł, ale jeszcze nie sporządził, więc będzie sporządzone, kiedy będzie.
W gminie nr 4 powiedzieli, że oni nie wiedzą, że to ma być na BIP-ie i jak się dowiedzą, to mi powiedzą, bo awaria tego systemu sprawiła, że nie ma wersji elektronicznych, ale generalnie wszystko co przyszło ręcznie, to już wisi w gablotach, więc nie wiedzą, ale chyba nie będą tego ściągać skanować. Ale jak się dowiedzą to mi powiedzą.
Mając do tak zwanego ogarnięcia 4 gminy, podsumowałam: jedną zrobi pani, rzecznik, 3 ja. Z trzech jedna już była na stronie. Zaczęłam mozolnie spisywać imionka nazwiska liczby głosików i dumna po ponad godzinie sumiennych korekt zadowolona wysłałam artykuł do publikacji. Przeszukawszy internety i BIP-y pozostałych gmin i zaktulizowawszy, że dalej nie ma potrzebnych mi informacji, już chciałam się za inną robotę chycić (od potocznego sformułowania: roboty się chyć), kiedy zadzowniła pani z gminy nr 2 i powiedziała: Pani Kamilo, większość imion na tej liście Pani się nei zgadza. Postawiłam szare komórki w stan najwyższej gotowości i orzekłam tryumfalnie: WIEM!!! BO SPISAŁAM WSZYSTKIE DRUGIE!! Po drugiej stronie słuchawki zapadło niezrozumiałe dla mnie milczenie.
Także tego. resztę protokołów sporządzi Ala lub Tereska.
Z poważaniem
Magdalena Besz. yyy, tfu! - Kamila.
W gminie nr 2 pan powiedział, że zaraz zapyta, po czym stanąwszy na wysokości zadania, zadzwonił za 5 minut i powiedział, że już jest.
W gminie nr 3 pani rzecznik prasowy powiedziała, że ona sama wszystko przygotuje, jednakowoż czeka na informacje na BIP-ie, których jeszcze nie ma, bo awarie opóźnienia, ktoś coś przywiózł, ale jeszcze nie sporządził, więc będzie sporządzone, kiedy będzie.
W gminie nr 4 powiedzieli, że oni nie wiedzą, że to ma być na BIP-ie i jak się dowiedzą, to mi powiedzą, bo awaria tego systemu sprawiła, że nie ma wersji elektronicznych, ale generalnie wszystko co przyszło ręcznie, to już wisi w gablotach, więc nie wiedzą, ale chyba nie będą tego ściągać skanować. Ale jak się dowiedzą to mi powiedzą.
Mając do tak zwanego ogarnięcia 4 gminy, podsumowałam: jedną zrobi pani, rzecznik, 3 ja. Z trzech jedna już była na stronie. Zaczęłam mozolnie spisywać imionka nazwiska liczby głosików i dumna po ponad godzinie sumiennych korekt zadowolona wysłałam artykuł do publikacji. Przeszukawszy internety i BIP-y pozostałych gmin i zaktulizowawszy, że dalej nie ma potrzebnych mi informacji, już chciałam się za inną robotę chycić (od potocznego sformułowania: roboty się chyć), kiedy zadzowniła pani z gminy nr 2 i powiedziała: Pani Kamilo, większość imion na tej liście Pani się nei zgadza. Postawiłam szare komórki w stan najwyższej gotowości i orzekłam tryumfalnie: WIEM!!! BO SPISAŁAM WSZYSTKIE DRUGIE!! Po drugiej stronie słuchawki zapadło niezrozumiałe dla mnie milczenie.
Także tego. resztę protokołów sporządzi Ala lub Tereska.
Z poważaniem
Magdalena Besz. yyy, tfu! - Kamila.
niedziela, 19 października 2014
Czas na zmiany. Post bezczelny
Dobry wieczór Państwu.
Justyna Marszałek-Świtlik i Kaśka Gierszewska-Widota czekają na wpis na blogu.
Nie wiem, czy to co za chwilę nastąpi jest tym, czego one oczekują. W poniższym bezczelnym wpisie albowiem pojawi się szereg uzgodnień moich samej ze sobą i choć może powinnam zapisać je w pamiętniczku, to z racji tego, że rzeczonego pamiętniczka nie prowadzę, nastąpi to tu. można nie czytać. będą też orzeczenia. można się znudzić, wyjść. można się nie zgadzać, ale po cóż podważać aksjomaty?
Orzeczenie pierwsze: Jestem bardzo inteligentna. To przekleństwo me i brzemię. Nie mam jednak zamiaru ani tym bardziej siły dłużej udawać, że jest inaczej.
Orzeczenie drugie: mam niezwykłą intuicję. Jeśli jej słucham, góry przenoszę. Jeśli jej nie słucham, mam bałagan i nieprzespaną, zmęczoną noc za sobą.
Orzeczenie trzecie: W moim domu na Mariańskiej nie można palić już papierosów. Chyba że ogłoszę dyspensę.
Orzeczenie czwarte: mam żałobę. Manie żałoby w ósmym miesiącu jest o wiele trudniejsze niż manie żałoby w ósmym dajmy na to dniu. Czasem dopiero w ósmym miesiącu zakłada się czarne. nie na znak manifestu. Na znak żałoby. Życie nasze zmienia się, ale się nie kończy. Śmierć jednak wiele kończy, a przez to wiele zmienia.
Orzeczenie piąte: praca na umowę o dzieło na dłuższą metę jest demotywująca i człowiek szuka alternatywy. Szukajcie, a znajdziecie. Szukajcie w sobie. I wokół siebie też.
Orzeczenie szóste: zeszczuplałam na buzi.
Orzeczenie siódme: odejście bliskiej osoby uruchamia różne, bardzo trudne procesy na różnych poziomach emocji czlowieczych. Można jednak ze mną rozmawiać. Komunikować się. Może być trudniej. Może być inaczej. Może jednak warto.
Orzeczenie ósme: Na kolanach umyłam dzisiaj wszystkie podłogi w moim domu. Na prostych nogach i czasem zgiętych plecach kafelki, wanny (w liczbie:1), kibel i blaty.
Orzeczenie dziewiąte: niektórzy lubią poezję. Ja kocham.
Orzeczenie dziesiąte: Najgorsi chłopcy są najfajniejsi.ale są też najgorsi.
Orzeczenie jedenaste: czekam na stypendium ministra kultury na twórczość literacką. wizualizuję sobie już list gratulacyjny od ministra kultury. Żeby sobie go jeszcze treściowo ukonkretyzować w głowie, wygooglam zaraz kto tym ministrem jest. Na pewno dostanę to stypendium. Przecież nagroda publiczności na międzynarodowym konkursie poetyckim w czerwionce-leszczynach jest wystarczającym argumentem, aby mi je przyznać.
orzeczenie dwunaste: cały czas słucham OST City of Angels.
city of angels OST
Orzeczenie czternaste: jestem czasem przesądna.
Orzeczenie piętnaste: Nie cierpię mieszkać sama. Nie cierpię zasypiać sama.
Orzeczenie szesnaste: Gdyby ktoś kiedykolwiek zwątpił w witalność mego intelektu, proszę wrócić do orzeczenia nr 1.
Orzeczenie siedemnaste: wkurwia mnie, że pożegnania z ludźmi żyjącymi i nieżyjącymi są tak trudne, a ja jestem tak słaba.
Dziękuję, dobranoc.
Justyna Marszałek-Świtlik i Kaśka Gierszewska-Widota czekają na wpis na blogu.
Nie wiem, czy to co za chwilę nastąpi jest tym, czego one oczekują. W poniższym bezczelnym wpisie albowiem pojawi się szereg uzgodnień moich samej ze sobą i choć może powinnam zapisać je w pamiętniczku, to z racji tego, że rzeczonego pamiętniczka nie prowadzę, nastąpi to tu. można nie czytać. będą też orzeczenia. można się znudzić, wyjść. można się nie zgadzać, ale po cóż podważać aksjomaty?
Orzeczenie pierwsze: Jestem bardzo inteligentna. To przekleństwo me i brzemię. Nie mam jednak zamiaru ani tym bardziej siły dłużej udawać, że jest inaczej.
Orzeczenie drugie: mam niezwykłą intuicję. Jeśli jej słucham, góry przenoszę. Jeśli jej nie słucham, mam bałagan i nieprzespaną, zmęczoną noc za sobą.
Orzeczenie trzecie: W moim domu na Mariańskiej nie można palić już papierosów. Chyba że ogłoszę dyspensę.
Orzeczenie czwarte: mam żałobę. Manie żałoby w ósmym miesiącu jest o wiele trudniejsze niż manie żałoby w ósmym dajmy na to dniu. Czasem dopiero w ósmym miesiącu zakłada się czarne. nie na znak manifestu. Na znak żałoby. Życie nasze zmienia się, ale się nie kończy. Śmierć jednak wiele kończy, a przez to wiele zmienia.
Orzeczenie piąte: praca na umowę o dzieło na dłuższą metę jest demotywująca i człowiek szuka alternatywy. Szukajcie, a znajdziecie. Szukajcie w sobie. I wokół siebie też.
Orzeczenie szóste: zeszczuplałam na buzi.
Orzeczenie siódme: odejście bliskiej osoby uruchamia różne, bardzo trudne procesy na różnych poziomach emocji czlowieczych. Można jednak ze mną rozmawiać. Komunikować się. Może być trudniej. Może być inaczej. Może jednak warto.
Orzeczenie ósme: Na kolanach umyłam dzisiaj wszystkie podłogi w moim domu. Na prostych nogach i czasem zgiętych plecach kafelki, wanny (w liczbie:1), kibel i blaty.
Orzeczenie dziewiąte: niektórzy lubią poezję. Ja kocham.
Orzeczenie dziesiąte: Najgorsi chłopcy są najfajniejsi.ale są też najgorsi.
Orzeczenie jedenaste: czekam na stypendium ministra kultury na twórczość literacką. wizualizuję sobie już list gratulacyjny od ministra kultury. Żeby sobie go jeszcze treściowo ukonkretyzować w głowie, wygooglam zaraz kto tym ministrem jest. Na pewno dostanę to stypendium. Przecież nagroda publiczności na międzynarodowym konkursie poetyckim w czerwionce-leszczynach jest wystarczającym argumentem, aby mi je przyznać.
orzeczenie dwunaste: cały czas słucham OST City of Angels.
city of angels OST
Orzeczenie czternaste: jestem czasem przesądna.
Orzeczenie piętnaste: Nie cierpię mieszkać sama. Nie cierpię zasypiać sama.
Orzeczenie szesnaste: Gdyby ktoś kiedykolwiek zwątpił w witalność mego intelektu, proszę wrócić do orzeczenia nr 1.
Orzeczenie siedemnaste: wkurwia mnie, że pożegnania z ludźmi żyjącymi i nieżyjącymi są tak trudne, a ja jestem tak słaba.
Dziękuję, dobranoc.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)